company logo

Szukaj

Przedszkole jest czynne od poniedziałku do piątku w godz. 6.00 - 17.00

Adres:
Przedszkole Nr 8 z Oddziałami Integracyjnymi
16-400 Suwałki
ul. Putry 4b
tel. 87 567 15 54 - sekretariat


*Urszula Rutkowska - dyrektor

e-mail: dyrektor@p8.suwalki.eu

*Beata Kamińska – intendent

*Klaudia Buraczewska – pomoc administracyjna/referent

e-mail: sekretariat@p8.suwalki.eu

*Marta Wasilewska - prowadzenie strony internetowej

e-mail: strona.p8@gmail.com

 

 

 


Napisz do nas

Zapraszamy i czekamy na Was!

Nadopiekuńczość i wyręczanie dziecka niepełnosprawnego Drukuj

Rodzina odgrywa kluczową rolę w życiu niepełnosprawnego dziecka. Musi mu zapewniać zaspokajanie podstawowych potrzeb i wprowadzić w życie tak, aby codzienność nie wydawała się straszna i wroga. To wbrew pozorom ciężkie zadanie i wymaga od rodziców i rodzeństwa sporo pracy i wkładu sił. Pierwsze lata życia mogą zdecydować czy dziecko będzie w przyszłości chować się przed światem, czy stawiało mu czoło, czy pogodzi się ze sobą i swoimi ograniczeniami, czy też będzie pełne złości i wstydu. Rodzice, oprócz takich spraw, jak rehabilitacja, terapia czy znalezienie dziecku odpowiedniego przedszkola czy szkoły, muszą przede wszystkim zapewnić mu wsparcie i bezwarunkową miłość.
Bezwarunkowa miłość i wsparcie nie mogą jednak oznaczać pobłażania i rozpieszczania. Wielu rodziców popełnia niestety ten błąd. Dziecko niepełnosprawne wyrasta często skutkiem tego na osobę, która uważa, że wszystko jej się należy i cały świat powinien rekompensować jej braki. Tymczasem także od dziecka niepełnosprawnego rodzice muszą pewnych rzeczy wymagać i dążyć do tego, aby osiągnęło jak największą samodzielność i rozwinęło się tak bardzo, jak to tylko możliwe. Przy tym wszystkim, owe wymagania należy dostosować do ograniczeń, z jakimi zmaga się dziecko. Wiedzieć, co stanowi w jego przypadku barierę nie do pokonania. Rodzice muszą mieć wyczucie, aby z jednej strony nie pobłażać zbytnio dziecku, a z drugiej - nie być wobec niego zbyt wymagającymi.
Rodzice podświadomie nie oczekują od swoich niepełnosprawnych dzieci aktywności w różnych dziedzinach życia, postrzegając je jako dotknięte schorzeniami, które eliminują jakiekolwiek szanse na rozwój psychospołeczny a zwłaszcza na kształtowanie niezależności i samodzielności. Uznając chorobę dziecka, pojmują ją jako stygmat związany z zespołem objawów, dysfunkcji i ograniczeń, które nie pozwalają dziecku na normalne życie społeczne. Traktują je jako istotę słabą, bezbronną, wymagającą ciągłej pomocy i wyręczania w każdej czynności życiowej. Otaczają je zatem stałą nadmierną opieką i troską, eliminują wszelkie przejawy aktywności, samodzielnego myślenia, próby podejmowania decyzji i wyborów oraz nawiązywania znajomości. Często spotyka się stwierdzenie – „Nasze dziecko jest chore i wymaga spokoju oraz specjalnego traktowania”. Niektórzy rodzice idą dalej, rozumiejąc swoją rolę opiekuna dziecka niepełnosprawnego jako misję, której poświęcają każdą chwilę swojego życia. W ten sposób nieświadomie realizują się jako pełnowartościowi, gotowi do najwyższych poświęceń opiekunowie. Z oddaniem opiekują się dzieckiem, z zadowoleniem przyjmują dowody i wyrazy uznania otoczenia, delektują się pochwałami i współczuciem innych osób. W swoim przekonaniu są spełnionymi rodzicami, dla których dobro dziecka jest najwyższą i często jedyną wartością, której podporządkowują całe swoje życie. Podziw i uznanie ze strony znajomych, sąsiadów, rodziny, pracowników instytucji i organizacji jest dla nich potwierdzeniem dobrze spełnianej roli idealnego rodzica, który godnie przyjął bolesny wyrok losu i bez reszty poświęca się opiece nad niepełnosprawnym potomkiem.
Postawa nadmiernie chroniąca lub nadopiekuńcza stanowi w wielu przypadkach efekt dążenia rodziców do realizowania siebie oraz zdobywania szacunku i poważania otoczenia. Dlatego wykazują oni często silny opór przed działaniami terapeutycznymi i rehabilitacyjnymi ukierunkowanymi na zwiększanie samodzielności i niezależności dziecka oraz na jego aktywizację w dziedzinie samoobsługi, rozwoju osobowości i indywidualności oraz mocy sprawczej. Każdy przejaw wzrostu samodzielności, niezależności i umiejętności społecznych jest przyjmowany niechętnie W skrajnej postaci postawa ta przypomina objawy charakteryzujące się tym, że matka celowo wywołuje lub nasila symptomy schorzenia, wyrządzając własnemu dziecku fizyczną i emocjonalną krzywdę. Z ogromnym oddaniem i zaangażowaniem włącza się w leczenie, wykorzystując sytuację, aby zwrócić uwagę na siebie – jako na osobę „kochającą” i niezwykle „oddaną dziecku”. W ten sposób zaskarbia sobie podziw i uznanie otoczenia. Koncentruje także na sobie i dziecku całą uwagę, stając się bohaterem bolesnych wydarzeń, w których odgrywa rolę znękanego, ale dzielnego i walczącego o dziecko rodzica.
Rodzice, którzy budują swoją wartość na poświęcaniu się dla dziecka, wyrządzają mu nieświadomie ogromną szkodę, uzależniając od siebie psychicznie i fizycznie. Każdy przejaw niezależności czy próbę samodzielnego wyboru traktują jak zdradę ich miłości i oddania. Potrafią nawet wysyłać dziecku sprzeczne sygnały akceptacji i odrzucenia, powodując zwiększenie niepokoju i zagrożenia utratą miłości rodzicielskiej. Dziecko silnie związane uczuciowo z rodzicami, całkowicie od nich zależne stara się spełniać wszystkie ich oczekiwania, nie podejmuje zatem prób kształtowania swojego indywidualizmu i tożsamości jako odrębnej jednostki o własnych przekonaniach, potrzebach, pragnieniach i marzeniach. Trwa więc w kokonie uzależnienia, nie mogąc rozwijać swojej osobowości i intelektu, tworzyć więzi z rówieśnikami, poznawać świata oraz swoich ukrytych możliwości. Rodzice nie dopuszczają nawet myśli, co stanie się z otoczonym parasolem egoistycznej miłości dzieckiem, gdy ich zabraknie i zostanie ono skazane na własne siły, których zakresu i rodzaju nie zna, a nawet nie wie jakimi sposobami je odkryć i rozwinąć.
czuwać nad bezpieczeństwem w miejscach publicznych.
Brak samodzielności dziecka w zwykłych, życiowych funkcjach, wyzwala w niektórych rodzicach przekonanie, że nieszczęście, jakie ich spotkało jest nieodwracalne. Wielu rodziców rozumie sytuację, w jakiej znalazło się dziecko i w pełni ją akceptuje. Jednak są również rodziny, które nie interesują się stanem zdrowia swego dziecka. Jest wiele rodzin, które dowiadując się o upośledzeniu swego dziecka czują się zagubieni i nie wiedzą co robić . Przeżywają oni istną burzę emocjonalną i powoli przechodzą od pytania: "dlaczego właśnie nasze dziecko dotknęło to nieszczęście?", do pytania : "co i jak możemy zrobić, aby pomóc dziecku ?".
Ważna jest rola rodziców dla funkcjonowania społecznego dziecka upośledzonego umysłowo. Istotne są postawy, jakie okazują oni swoim potomkom. Wobec swoich niepełnosprawnych dzieci rodzice przyjmują na ogół postawę nadopiekuńczą, co pociąga za sobą wtłaczanie ich w rolę osób bardziej zależnych, niż mogłoby to wynikać z ich upośledzenia.
Jednak są również rodzice i opiekunowie uznający dziecko takim, jakim ono jest, bez względu na to czy spełnia lub nie spełnia oczekiwanych wymagań. Potrafią postrzec dziecko jako osobę, która posiada pewne możliwości i która jest wartością samą w sobie, a nie tylko "splotem reakcji i zachowań, które mogą ich niekiedy zrażać i oburzać.
Funkcjonowanie dziecka lekko upośledzonego w rodzinie zmienia się kategorycznie, jeśli tylko rodzice i rodzeństwo podchodzi do dziecka w sposób empatyczny. Kiedy właściwie dostrzegają, rozumieją i właściwie reagują na emocje dziecka? W kontaktach z dzieckiem rodzina powinna cieszyć się z najdrobniejszych postępów w rozwoju dziecka, powinna rozwijać jego umiejętności na miarę jego możliwości.
Każde dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje troski i opieki rodziców. Tylko przy ich udziale i z ich pomocą może zaspokoić swoje potrzeby. Rola dorosłego w procesie zaspokajania potrzeb dziecka powinna być dostosowana do etapu jego rozwoju. Dopiero wtedy gwarantuje prawidłowy rozwój dziecka zarówno w sferze fizycznej, umysłowej, jak i emocjonalnej czy społecznej. Rozwój samodzielności dzieci w dużym stopniu zależy od postępowania dorosłych. Niektóre działania mu sprzyjają, inne opóźniają lub wręcz hamują. Z pewnością do działań ograniczających rozwój dziecka należy nadopiekuńczość.
Nadopiekuńczość można określić jako nadmierną koncentrację uczuciową, która prowadzi do korygowania zachowania dziecka lub zbyt bliskiego, symbiotycznego kontaktu z nim. Nadopiekuńczy rodzice lub częściej matka, są tak skupieni na dziecku, że nie pozostawiają mu dostatecznej swobody fizycznej i psychicznej.
Jak czuje się dziecko, z którym się nie rozmawia, które nie może powiedzieć o swoich racjach i potrzebach, któremu na każdym kroku rodzic daje sygnał, że wie lepiej i że on tu decyduje? Takie dziecko nie ma szans rozwijać zaufania do własnych myśli i emocji. Co więcej w kontakcie z innymi ludźmi, również jako dorosły, będzie stawiało się w pozycji kogoś, kto nie ma prawa mieć własnego zdania, nie będzie też potrafiło podjąć decyzji i wziąć za nią odpowiedzialności, ponieważ nigdy nie zostało tego nauczone. Dlatego tak ważne jest, aby rodzice zdawali sobie sprawę, że nadużywając swojej władzy rodzicielskiej, krzywdzą swoje dzieci.
Dziecko należy więc słuchać, przyjmować, że może się czuć w określony sposób, nawet jeśli nam wydaje się to irracjonalne. Należy szanować jego terytorium i jego poglądy, nawet jeśli różnią się od naszych. Należy też wspierać dziecko w jego działaniach i zachęcać je do podejmowania nowych wyzwań. Pomagać mu wtedy, gdy samo o to poprosi lub gdy zadanie je przerasta. Należy również pokazywać dzieciom, że mają prawo, oczywiście adekwatnie do wieku i swoich możliwości decydować o sobie i bez względu na rodzaj decyzji są kochane.
Rodzice przejawiający właściwe postawy wobec dziecka, potrafią dostrzegać i zaspokajać jego potrzeby, łatwo nawiązywać kontakt pełen sympatii i zrozumienia, są cierpliwi i gotowi tłumaczyć i wyjaśniać. Lubią dziecko, cieszą się patrząc na jego rozwój, jako autonomicznej jednostki, posiadającej własne potrzeby i przekonania. Rodzice o właściwych postawach, dzięki zachowaniu odpowiedniego dystansu i akceptacji dziecka, potrafią obiektywnie ocenić dziecko i jego potrzeby. Pamiętając więc o tym, że jesteśmy dla naszych dzieci modelem funkcjonowania z innymi ludźmi, uczmy się traktować je tak, jak chcielibyśmy, by było traktowane przez innych.

opracowała: Katarzyna Kotowska

 


© 2008-2014 Przedszkole nr 8 z Oddziałami Integracyjnymi w Suwałach, Autor strony: Karol Grudziński